Oprócz codziennych zajęć Szczupaczyńscy zajmują się także życiem krakowskiej mieszczańskiej socjety z jego wszystkimi elementami. Starają się także uczestniczyć w wydarzeniach, którymi żyło wtedy miasto. Przyjrzyjmy się kilu z nich.
Kilka wycinków z odświętnego życia.
Jak wiecie z pierwszej części opisu przygód Szczupaczyńskiej, wiodła ona życie typowej krakowskiej przedstawicielki mieszczaństwa. Składały się na to pewnego rodzaju obrzędy, zwyczaje czy wręcz rytuały. Jak wyglądał weekend rodziny profesorskiej? W sobotę wybierali się oni na spacery ulicami miasta, szczególnie w obrębie Rynku Głównego. Wyjście poza utarte ścieżki nie było mile widziane. Przyjemniejszym dla ich oka były kamienice stojące przy ul św. Jana, Floriańskiej czy Rynku Głównym, takie jak pałac książąt Czartoryskich z klasztorkiem. Znali także historie i plotki związane z domem, w którym mieszkał Jan Matejko. W kontraście do nich stały budynki nowoczesne, budowane m.in. przez Teodora Talowskiego. Profesor nie wypowiadał się o nich pochlebnie:
„Zupełnie jak to paskudztwo, które stawiają na rogu Retoryki i Smoleńskiej. Obeliski, sfinksy i inne nowoczesne bzdury” albo „w ogóle tylko jakieś pająki, żaby, osły, smoki, sfinksy i inne dziwactwa… Kto to widział? I komu to potrzebne?”
Na szczęście pomimo niepochlebnych opinii kamienice te przetrwały do dzisiaj i stanowią ciekawą pamiątkę architektoniczną końca XIX wieku. Należą do nich dom „Pod śpiewającą żabą”, „Festina Lente” czy „Dom Egipski”. W większości usytuowane są w obrębie ul. Retoryka.
Ale wróćmy do prof. Szczupaczyńskiej i „bezpiecznej” okolicy Rynku Głównego. Kościół Mariacki był miejscem do którego udawano się w każdą niedzielę. Było to w dobrym tonie, aby uczestniczyć we mszy w tej właśnie świątyni.
„Sumy niedzielnej, jak zwykle, wysłuchali profesorostwo w Mariackim, niedawno wymalowanym przez mistrza Matejkę i jego uczniów jak średniowieczna szkatuła: szafirowe tło usiały złote gwiazdy i anioły, którym twarzy użyczały co urodziwsze córki mieszczan krakowskich”
Pod koniec XIX wieku dzięki takim artystom jak Tadeusz Stryjeński, Jan Matejko, Józef Mehoffer czy Stanisław Wyspiański odzyskała ona swoje gotyckie oblicze. Dzisiaj odwiedzając Bazylikę Mariacką możemy również podziwiać wspaniałą pracę artystów krakowskich, którzy przywrócili jej pierwotną polichromię i częściowy wystrój.
Ostatnim dniem świątecznym ukazanym w pierwszej części przygód profesorowej są Zaduszki. Obecnie może nam się to kojarzyć bardziej z dniem Wszystkich Świętych. Ponad sto lat temu jednak dopiero kolejny dzień gromadził ogromne tłumy na nekropoliach. W Krakowie najwięcej ludzi można było spotkać na Cmentarzu Rakowickim. Całość obchodów zaczynała się znacznie wcześniej:
„grób musiał być uprzątnięty i przyozdobiony już pierwszego listopada, by nazajutrz od samego rana wyglądać wytwornie i budzić zawiść innych rodzin.”
A jak mógł wyglądać Dzień Zaduszny? Przyjrzyjmy się jego literackiej wizji, która w sposób rzetelny stara się oddać ducha tego wydarzenia:
„W Dzień Zaduszny na cmentarz powszechny ruszyły, jak co roku, nieprzebrane tłumy. Cały Kraków zdawał się płynąć w stronę rakowickiej rogatki i dalej na północ. Wzdłuż drogi na cmentarz, aż do samej bramy, od samego rana gromadziły się tłumy żebraków, liczących na nadzwyczajną hojność odwiedzających groby […] Przy bramie cmentarza gromadziła się zgoła inna socjeta, ale czyhająca na datki z równą żarłocznością – panie z Towarzystwa Dobroczynności, zawinięte w rotundy, zbierały pieniądze do blaszanych puszek, który mi potrząsały nieprzesadnie może, ale stanowczo.”
Inni celebrowali wielkie zrywy i powstania narodowe
„… młodzież o patriotycznym usposobieniu gromadziła się pod grobowcem Towarzystwa Opieki nad Weteranami i śpiewała stosowne pieśni ku pamięci ofiar awantur lat 1830, 1846 i 1863. Przy samych mogiłach trzymali wartę dawni towarzysze bojowi poległych, w zamierzeniu wyprostowani jak struna, częściej jednak przygarbieni, posiwiali i w obu słowa tego znaczeniach nad grobem stojący.”
Jeśli dzisiaj ktoś wybierze się na Cmentarz Rakowicki w okolicach dnia Wszystkich Świętych może poczuć klimat zbliżony do tamtych czasów.
Wydarzenia, którymi w tym czasie żył Kraków.
Szczupaczyńcy jako elita miasta Krakowa uczestniczyli w ważnych momentach dziejów, którymi żył wtedy Kraków. Pierwszym z nich, które jest wspomniane w książce był pogrzeb Adama Mickiewicza z 1890 roku. Wieszcz narodowy zmarł niemal pół wieku wcześniej, jednak w tym właśnie roku zdecydowano się przenieść jego zwłoki na Wawel.
„Ach, pogrzeb Mickiewicza! To dopiero była uroczystość!”. Ściągnęła chyba wszystkich mieszkańców Krakowa, a do tego ogromną liczbę przyjezdnych. Poprzedzający trumnę orszak był tak długi, że kiedy jego czoło mijało kościół Mariacki, karawan dopiero ruszał spod pałacyku hrabiego Tarnowskiego na Szlaku. […] Karawan z trumną wieszcza, okryty artystycznie udrapowanym czerwony m pluszem, udekorowany białymi liliami i purpurowymi makami, ciągnęło sześć karych koni. Sznury całunu trzymali najwięksi z największych: książę Jerzy Czartoryski, książę Sapieha, hrabia Tarnowski, Henryk Sienkiewicz i Matejko, który teraz sam spocznie na zdobnym katafalku”
Było to wydarzenie, które do Krakowa ściągnęło ludzi z ziem wszystkich zaborów oraz wielu państw Europy, w których jako emigranci żyli Polacy. Stało się ono ogromnym patriotycznym świętem. Adam Mickiewicz spoczął w Katedrze Wawelskiej. Później pochowano obok niego jeszcze Juliusza Słowackiego i symbolicznie Cypriana Kamila Norwida, tworząc Kryptę Wieszczów Narodowych.
Drugim ważnym wydarzeniem było otwarcie w 1893 roku Teatru Miejskiego, noszącego dzisiaj im. Juliusza Słowackiego . Mieszczanie krakowscy nawet z najbliższej okolicy udawali się do niego dorożkami, co zatamowało ruch od Kościoła Mariackiego przez Mały Rynek aż po zakończenie ul. Szpitalnej. Jego budowa budziła liczne kontrowersje, jednak ostateczny efekt robił duże wrażenie:
„Bijącą od budynku teatru jasność widać było już w połowie długości ulicy; blaski kładły się na napiętym jedwabiu szapoklaków, futrzanych kołnierzach i etolach, skrzyły się z daleka brosze i diademy. Elektryczne światło zdawało się Szczupaczyńskiej niemal oślepiające, było niczym okruch powieści pana Verne’a przeniesiony w samo serce Krakowa. Francuskie skojarzenie było tym bardziej na miejscu , że teatr przypominał paryską Operę, którą to […] Szczupaczyńscy widzieli w czasie podróży po ślubnej. Profesorowa […] z zadowoleniem zauważyła, że maszkarony i attyki są podobne do tych z Sukiennic. Pod inskrypcją KRAKÓW NARODOWEJ SZTUCE poprawiła frak męża oraz swoją suknię, po czym oboje wkroczyli do świątyni sztuki.”
Teatr w krótkim czasie stał się jednym z symboli Krakowa. W jego murach jeszcze w czasach zaborów odgrywano wiele przedstawień nawiązujących do historii Polski i walki o niepodległość. Występowało na jego deskach wielu znanych aktorów. Szczególnie cenna pod względem artystycznym jest bogato zdobiona kurtyna zwana Kurtyną Siemiradzkiego.
Ostatnią uroczystością, która przyciągnęła ogromne rzesze ludzi do Krakowa był pogrzeb Jana Matejki w 1893 roku. Była to wielka manifestacja patriotyczna:
„żadne bowiem uroczystości: ani bale, ani defilady wojskowe, ani premiery teatralne, ani nawet wizyty członków Domu Panującego nie były obchodzone w Krakowie z taką pompą, jak pogrzeby wielkich Polaków, zarówno tych zmarłych świeżo, jak i wykopanych gdzieś na obczyźnie i zwiezionych na Wawel czy na Skałkę.”
Państwo Szczupaczyńscy również obowiązkowo zjawili się na pożegnaniu mistrza. Podziwiali oni:
„…deputacje z wieńcami, których musiała być prawie setka: strażacy, Towarzystwo „Sokół”, cechy rzemieślników, przedstawiciele ewangelików i izraelitów, aktorzy teatru miejskiego, rady powiatowe z całej Galicji, duchowni w ogromnej liczbie i wiele, wiele innych. Imponujące wrażenie robił wieniec kolegów artystów – kilkadziesiąt palet malarskich zatkniętych na przewiązanych wstęgami palmach. Był nawet człowiek, który niósł na aksamitnej poduszce wszystkie ordery Matejki, na czele z Orderem Franciszka Józefa, Legią Honorową i złotym medalem papieża Leona XIII.”
Jan Matejko został pochowany na Cmentarzu Rakowickim, gdzie do dzisiaj można odwiedzić jego grób i oddać hołd wielkiemu patriocie i artyście.
Proponowana trasa zwiedzania.
Pałac Czartoryskich (ul. Św. Jana), ul. Floriańska, Teatr Miejski im. Juliusza Słowackiego (Plac św. Ducha), Kościół Mariacki, Cmentarz Rakowicki, Wawel

Kilka wycinków z odświętnego życia.
Wydarzenia, którymi w tym czasie żył Kraków.