Dziś postanowiłam napisać o kobiecie związanej z Krakowem. Wybór postaci był trudny. Wiele kobiet przewinęło się w historii Krakowa, począwszy od legendarnej księżniczki Wandy, poprzez królowe, święte i mistyczki a skończywszy na współczesnych kobietach, które odegrały bardzo dużą rolę nie tylko w historii Krakowa – przykładem może być laureatka Nagrody Nobla, nieżyjąca już Wisława Szymborska. Jednak mój wybór padł na inną Krakowiankę, nieco zapomnianą, która całkowicie zmieniła myślenie kobiet na temat ich piękna i urody. Kim była?

Jej historia jest pełna nieścisłości i zmyślonych historii, których autorką była sama bohaterka. Ale jedno jest pewne, była jedną z najbogatszych kobiet na świecie, kobietą, która stworzyła jedno z wielkich imperiów kosmetycznych, firmowane jej nazwiskiem to… Helena Rubinstein. Ale zacznijmy od początku. Ponad sto lat temu, w 1872 roku w żydowskim miasteczku na Kazimierzu, przy ulicy Szerokiej przyszła na świat dziewczynka o imieniu Chaja. Była najstarszą z ośmiu córek żydowskiego handlarza Hercla Rubinsteina. Rodzina Chaji nie była zbyt zamożna, był koniec XIX wieku. Kraków znajdował się jeszcze pod zaborem austriackim, miasto nie rozwijało się, brakowało funduszy na rozwój gospodarczy. Dla młodej Żydówki z Kazimierza jedynym wyjściem z trudnej sytuacji finansowej była emigracja. Chaja, już wtedy nazywana Heleną wyjeżdża z Krakowa w wieku 18 lat.
Helena Rubinstein podbija świat
Po długiej podróży Helena dociera do wuja, który żyje w dalekiej i egzotycznej Australii w pobliżu Melbourne. Wraz z niewielkim dobytkiem, zabrała ze sobą do Australii słoiczek z kremem produkowanym w Krakowie przez chemika Lykuski’ego. Wkrótce okazało się, że krem podbił serca Australijek. Warunki atmosferyczne panujące w Australii bardzo niszczyły delikatną cerę kobiet ale wkrótce Helena Rubinstein zauważyła, że cudowny specyfik przywieziony z Krakowa znakomicie ją pielęgnuje. Początkowo krem do Australii dostarcza z Krakowa matka Heleny wysyłając specyfik w paczkach, ale te ilości nie zaspokajają popytu. Pracuje w aptece i tam też produkuje krem według receptury przysłanej z Krakowa, sama pakuje w słoiczki i nakleja etykiety. Wymyśla także nazwę swojego sztandarowego produktu – „Krem Valaze”. Wkrótce otwiera w Melbourne swój pierwszy salon kosmetyczny i fabrykę. Po zdobyciu Australii otwiera salon w Londynie. Po ogromnym sukcesie uruchamia już sieć salonów działających w miastach zachodniej Europy. Do pobicia świata brakuje tylko sukcesu w Stanach Zjednoczonych, ale dla Heleny nie ma rzeczy niemożliwych. Na ich osiągnięcie potrzebuje tylko czasu. W 1915 roku podbija Nowy Jork.
Firma rozwija się i przynosi ogromne zyski lecz nieuchronnie zbliża się wielki kryzys gospodarczy. Okazuje się, że biedna Żydówka z Krakowa ma niepospolity talent do interesów. Gdy w 1928 roku świat dosięga kryzys gospodarczy ona nie traci, wręcz przeciwnie zarabia na nim nawet kilka milionów dolarów. Jak tego dokonała? W ostatniej chwili sprzedała swoje imperium kosmetyczne za osiem milionów i po roku odkupiła je, tyle że cena zakupu wyniosła dwa miliony. Gdy umierała w 1965 roku jej majątek szacowano na blisko sto milionów dolarów a imperium kosmetyczne składało się z salonów piękności, gabinetów, laboratoriów i fabryk kosmetycznych na całym świecie. Znana była z tego, że swój majątek inwestowała w przedziwny sposób, kupując dzieła sztuki lub kilogramy biżuterii.
A za co Helenę ceniły i nadal cenią kobiety? Za to, że potrafiła wydobyć z nich piękno i uświadomiła, że dbanie o siebie to nie grzech. To ona jako pierwsza na świecie wymyśliła sprzedaż połączoną z pokazem w domu klienta, podzieliła cerę na trzy rodzaje: suchą, tłustą i mieszaną i to ona w 1939 roku wymyśliła wodoodporny tusz do rzęs, którego używamy do dziś. Pokazała, że w używaniu pudru i szminki nie ma nic zdrożnego. Jej mottem było zdanie „Nie ma kobiet brzydkich, są tylko leniwe”. Nie zapominajmy o tym.

