Sporo się ostatnio mówi o jednym, konkretnym wirusie. Jednak nie wolno zapomnieć, że dla ludzkości epidemie nie są czymś nieznanym. Różne były tylko choroby i czas, w którym nadeszły. Zatem zapraszam na krótką podróż przez historię śladem chorób.
DŻUMA
Zacznijmy od chyba największej oczywistości i pierwszego skojarzenia ze słowami choroba
i średniowiecze. Dżuma, bo o niej mowa, jest chorobą bakteryjną przenoszoną na różne sposoby, ale najczęściej przez pchły. Zaraza nawiedziła świat kilka razy na naprawdę ogromną skalę. Pierwszy raz w drugiej połowie VI wieku. Zaczęło się w Afryce, stamtąd została zawleczona do Konstantynopola i rozszalała się potem po całej Europie. Jedną z zakażonych wtedy osób był cesarz Justynian I Wielki (dlatego ta epidemia została nazwana Dżumą Justyniana). Wygasła dopiero około 700 roku. Przez tych 140 lat zabiła kilka milionów osób, w szczytowym momencie umierało pięć tysięcy mieszkańców Konstantynopola dziennie. Wróciła do Europy jakieś sześćset czterdzieści lat później i do historii przeszła jako Czarna Śmierć. Zaczęło się w Azji, najpewniej w Chinach i stamtąd, na statkach kupieckich, dotarła do Italii i potem do reszty kontynentu (oczywiście było kilka „zielonych wysp”, jedną z nich była Polska). Przez kilka lat doprowadziła do śmierci nawet 100 mln ludzi. Symbolem tych czasów stała się słynna „ptasia maska”, jaką nosili lekarze. Ta fala miała jeden pozytywny aspekt – ludzkość wymyśliła kwarantannę. Trzecia, ostatnia wielka epidemia dżumy nawiedziła świat w drugiej połowie XIX wieku. Znów zaczęło się w Azji, ale tym razem choroba poszła bardziej w stronę Australii i USA. W samych Chinach i Indiach ofiarami padło ponad dwadzieścia milionów osób. Ile w innych krajach, nie udało się ustalić. Najgorsze, że dżuma nie została całkowicie wyeliminowana. Do dzisiaj zdarzają się zarażenia, szczęśliwie nie na tak wielką skalę.
OSPA
Ospa kojarzy się nam głównie z jedną z jej odmian, czyli wietrzną. Jednak w porównaniu
z prawdziwą, czyli czarną, jest niczym. Odpowiedzialny za nią jest wirus przenoszony głównie drogą kropelkową. W pewnym sensie ospa towarzyszyła ludzkości przez setki lat i była, można powiedzieć, stałym elementem krajobrazu. Chorowali wielcy tego świata i mali. Ci, którzy przeżyli najczęściej do końca życia nosili na skórze ślady. Nie wiemy kiedy dokładnie pojawiła się w Europie, na pewno jej ogromna epidemia przypadła na drugi wiek, czyli rządy dynastii Antoninów, stąd też jej nazwa – Zaraza Antoninów. Jej ofiarą, między innym, padł cesarz Marek Aureliusz. Świadkiem epidemii był Galen. Podobnie jak i wiele innych zaraza miała swój początek w Azji, skąd do Europy przynieśli ją legioniści. Na przestrzeni piętnastu lat (165-180) zabiła jakieś dwadzieścia procent populacji imperium, czyli około 5 mln osób. Winą obarczono chrześcijan, więc po jej ustąpieniu przez całe państwo przeszła fala prześladowań. Choroba powróciła w XVI wieku. Tym razem to Europa zawiniła. Hiszpańscy zdobywcy zabrali ze sobą „w bagażu” wirusa i przenieśli go na miejscową ludność całkowicie nieprzygotowaną na niego. W organizmach Europejczyków po wielu latach kontaktu z bakcylem była pewna odporność, wśród ludności Mezoameryki nie było jej wcale. Szacuje się, że zmarło nawet 75% plemion azteckich i nawet 90% Inków. Rdzenna ludność, ale nie tylko, borykała się z ospą jeszcze długie dziesięciolecia. W pewnym momencie traktowana była nawet jak broń biologiczna. Biali osadnicy w XVIII w. podrzucali Indianom koce i inne przedmioty pochodzące od zarażonych. Dokładnie nie wiadomo ile ofiar pochłonęły takie działania, na pewno w sporym stopniu ułatwiło to kolonizację. Udało się ją powstrzymać szczepieniami dopiero w XIX wieku. Ostatecznie, w XX wieku uznano ją za eradykowaną. Jednak zanim to się stało zdążyła poszaleć w latach 60-tych we Wrocławiu. Obecnie wirus ospy przetrzymywany jest w dwóch laboratoriach.
CHOLERA
Cholera, zwana też chorobą brudu i ubóstwa lub najwierniejszą przyjaciółką Moskali pojawia się zwykle tam, gdzie higieny nie ma albo jest słaba. Odpowiada za nią bakteria przenoszona drogą pokarmową, głównie przez wodę. Cholera szalała w Europie głównie w XIX wieku, na ziemiach polskich najwięcej szkód poczyniła po powstaniu listopadowym, gdzie została przywleczona przez wojska rosyjskie. Ludzkość długo nie mogła się z nią uporać, dopiero prace Johna Snowa i, potem, Roberta Kocha ujawniły światu główną przyczynę choroby i pozwoliły ją zwalczyć. Zaczęło się od… studni. Snow ustalił, że właśnie tam znajduje się duże ognisko zarazy, więc zaczął badać wodę i znalazł tam, między innymi, bakterię cholery. Zanim jednak udało się powstrzymać ją zdążyła zabić miliony ludzi, głównie w Azji.
COCOLIZTLI
XVI wiek przyniósł koniec dla ludności prekolumbijskiej. Zwykle uważa się, że za zniszczeniem kultur Mezoameryki stali biali przybysze i ich broń palna, konie lub brody. W rzeczywistości najwięcej szkód poczyniły choroby. Zanim na kontynencie pojawiła się ospa ludność została zdziesiątkowana przez tajemnicze schorzenie zwane cocoliztli. Do dzisiaj naukowcy nie są pewni czy była to jedna choroba czy kilka występujących równolegle. Zaczęło się od salmonelli, skończyło się nawet na 15 milionach ofiar. Przeważająca ich większość, to Aztekowie.
GRYPA (HISZPANKA)
Wielka i druga po Czarnej Śmierci najbardziej znana epidemia na świecie. Szalała w latach 1918-1919 i spowodowała śmierć nawet 100 mln ludzi, ich dokładna liczba nie jest znana. Pojawiła się w trzech falach i to druga była najbardziej zabójcza. Wirus zaatakował USA, Afrykę i Europę. Wbrew nazwie nie zaczęła się w Hiszpanii, po prostu większość państw nie informowała o przebiegu epidemii, a rząd w Madrycie robił to na bieżąco. Dokładnie nie wiadomo dlaczego pochłonęła ona tyle ofiar, najprawdopodobniej odpowiadały za to zniszczenia wojenne. Ogromne rzesze żołnierzy były skumulowane w miejscach, gdzie higiena i warunki sanitarne pozostawiały wiele do życzenia. Drugą przyczyną były powikłania, które atakowały osłabiony grypą organizm. Jedno jest pewne, epidemia zabiła więcej osób niż wojna.
To oczywiście część epidemii, jakie przeszły przez historię. Niektóre choroby udało się całkowicie powstrzymać, część mocno ograniczono, a niektóre do dzisiaj są problemem i nie umiemy sobie z nimi poradzić. Jedno jest pewne, choroby towarzyszyły nam i będą towarzyszyć stale.

