Kraków to nie tylko miasto żywych kamieni, ale również jeden z najwspanialszych ośrodków życia naukowego. Z Grodem Kraka nierozerwalnie połączone są losy drugiego pod względem wieku uniwersytetu w naszej części Europy. Collegium Maius zwiedzanie? Zanim udacie się Państwo na wyprawę do kwartału akademickiego, przeczytajcie koniecznie nasz tekst!
Historia Akademii Krakowskiej
Inicjatorem i fundatorem pierwszej szkoły wyższej o charakterze uniwersytetu, zwanej Studium Generale, był król Kazimierz III Wielki. Stolica i kraj potrzebowały wykształconych, praworządnych, lojalnych wobec tronu urzędników. Ponieważ na założenie szkoły wyższej zgody mógł udzielić tylko papież lub cesarz, król wyprawił poselstwo do Awinionu. Papież udzielił zgody ale okroił polskie ambicje do trzech wydziałów: sztuk wyzwolonych, medycyny i najbardziej państwu i dynastii potrzebnego – prawa.
Na najbardziej prestiżowy wydział teologiczny trzeba było poczekać aż do czasów odnowy Akademii, a więc do roku 1397. Starania królowej Jadwigi, pierwszej małżonki Władysława Jagiełły na dworze papieskim w Awinionie, a potem zapisanie w testamencie jej osobistego majątku na rzecz uniwersytetu w jej testamencie pozwoliły Akademii Krakowskiej w 1400 r., po śmierci donatorki, wznowić działalność przerwaną niedługo po zgonie pierwszego fundatora. Studium Generale odrodziło się jako pełny uniwersytet średniowieczny, z wszystkimi czterema wydziałami, zorganizowany na wzór paryski.
Rektora wybierało odtąd grono profesorskie. Powstały kolegia, w których zamieszkiwali profesorowie oraz bursy dla żaków. Rozpoczął się trwający prawie 150 lat złoty okres Akademii, a wraz z nim – złoty okres polskiej nauki i kultury. Sława krakowskiej wszechnicy powodowała, że w latach 1433 – 1510 liczba studentów zagranicznych wynosiła aż 44 proc. Ogółu studiujących w Krakowie.
Odnowiona uczelnia krakowska od razu zaznaczyła swe miejsce w świecie nauki. Pierwszy rektor tego uniwersytetu, Stanisław ze Skalbmierza, zaliczany jest dziś do twórców publicznego prawa międzynarodowego. Inny rektor, Paweł Włodkowic, w czasie soboru w Konstancji skutecznie wykazał m.in. niedopuszczalność używania przemocy w nawracaniu pogan. Te nazwiska otwierają poczet wspaniałych uczonych polskich związanych z krakowską uczelnią: astrologów, astronomów, alchemików, autorów projektów reformy kalendarza juliańskiego.
Collegium Maius zwiedzanie dziś i funkcjonowanie w dawnych wiekach
W zachowanym do dziś gotyckim gmachu Collegium Maius mieszkali magistrowie i doktorzy (czyli ówcześni profesorowie). Mieściła się tu również libraria uniwersytecka, czyli popularna Jagiellonka, a w lektoriach na parterze odbywały się wykłady. Zimową porą zajęcia rozpoczynały się skoro świt i trwały do zmierzchu, z południową przerwą na posiłek, który profesorowie spożywali wspólnie w Stuba Communis na piętrze, a scholarzy w swoich bursach. Lektoria mieściły się na dole, z wejściami od krużganków i tylko teolodzy uczyli się na piętrze. Wykłady czasami bywały nudne, a siedziało się na słomie po turecku. Porządku i dyscypliny pilnowali tzw. bedele.
Wesołe życie krakowskich żaków
Od samego początku miasto i władzę uniwersyteckie miały ze studentami problemy. Uczęszczali na wykłady, ale nie wpisywali się do metryk uniwersyteckich, a tym samym nie wnosili stosownych opłat (do 8 gr), nie szanowali mistrzów, spotkawszy na ulicy rektora, nie kłaniali mu się i nie zdejmowali kapturów lub czapek, nie uważali na wykładach, nie przykładali się do służby pomocniczej na mszy, wymykali się z kościoła przed końcem nabożeństwa, nie dawali ofiar, zadawali się z Żydami, po ćwiczeniach zamiast do bursy biegli do karczmy, namiętnie oddawali się grze w kości i karty, niektórzy woleli mieszkać na stancjach prywatnych niż w bursach. Warto w tym miejscu wspomnieć, że właściwie każdy scholar winien był być przypisany do jakiejś bursy lub hospicjum, aby władze uniwersyteckie miały młodzież pod nadzorem. Można było jednak uzyskać zgodę rektora na zamieszkanie w prywatnej kwaterze.
Burs dla scholarów było w Krakowie kilka. Najubożsi z nich, tak zwani scholares mendicantes, czyli mendyki, mieli pozwolenie, by dwa razy dziennie, w południe i przed wieczorem, żebrać po domach w obrębie swoich parafii (stąd utrwalony w literaturze i ikonografii obraz ubogiego żaczka z kubkiem na zupę przyczepionym do paska). Wcale nierzadkie przekroczenie granicy parafii powodowało awantury i bójki pomiędzy żakami. Dorabiali sobie także chodzeniem w święta po mieście lub najbliższych wioskach ze śpiewaniem (np. kolęd, w okresie bożonarodzeniowym).
Zarówno studentów, jak i wykładowców obowiązywał rygor prawie zakonny, przejawiający się także w skromnym, na wpół duchownym stroju. Wykładowcy nosili podobne do sutann tuniki, takie same jak studenci (z tym że tuniki bakałarzy miały czerwone lamówki na końcach rękawów) oraz biret (zamiast mycki) na głowie: dla bakałarzy czworoboczny, dla magistrów okrągły. Strój odświętny, wymagany także przy egzaminach, stanowiła długa i fałdzista toga.
Ponieważ przepisowy strój był drogi, studenci pożyczali tuniki sobie nawzajem, a czasem nawet swoim wykładowcom! Teoretycznie brak przepisowego stroju kosztował karę kopy groszy albo usunięcie z uniwersytetu z etykietą „nieprzyjaciela poczciwości”. Nie bardzo się tym jednak przejmowano.
U schyłku lata tradycyjnie w wielu krakowskich piwnicach – piwiarniach odbywały się beanie, czyli otrzęsiny, zwyczaj w dawnych wiekach popularny na wszystkich uczelniach europejskich. Bez otrzęsin nie można było uzyskać statusu pełnoprawnego studenta. Dlatego pomiędzy 8 a 21 sierpnia żacy okupowali niemal wszystkie piwnicy w mieście, skąd rozlegały się wrzaski beanów otrząsanych przez starszych kolegów.
Ale studenci wywoływali nie tylko burdy i problemy. Kiedy w listopadzie 1587 r. pod Kraków podeszły wojska arcyksięcia Maksymiliana Habsburga, kontrkandydata Zygmunta III Wazy do polskiego tronu, władze uniwersyteckie, obawiając się niełaski Habsburga w przypadku jego zwycięstwa, zabroniły studentom udziału w obronie miasta. Studenci, prędcy do bitki i z bronią obeznani, nie posłuchali zakazu i pomogli odeprzeć najazd, stając tak dzielnie, że zdobyli bęben wroga z godłami cesarskimi i wielki sztandar, który ozdobił potem librarię. Warto o tym pamiętać.
Nawojka – pierwsza polska studentka
Jesienią 1414 r. na studia w Akademii Krakowskiej zapisał się piętnastoletni Jakub, syn Dominika. Rektor Akademii, Paweł Włodkowic, ujęty skromnością kandydata, zwolnił Jakuba od opłaty wpisowej. Jakub prezentował się zupełnie przeciętnie: przyodziany w przepisową rewerendę, krępawy, niezbyt urodziwy. Żadnej różowej buzi, żadnych wypukłości, które zresztą i tak zginęłyby pod strojem. Po trzech latach zdemaskowano go jako dziewczynę. Nawojka – bo tak w rzeczywistości się nazywała – była pierwszą polską studentką. Kubusia vulgo Nawojka stanęła przed sądem rektorskim. Znakomite świadectwa pilności, wystawione przez wykładowców, a także – znacznie ważniejsze – świadectwa moralności wystawione przez przełożonego bursy pozwoliły Nawojce uniknąć stosu. Trafiła – ponoć na własną prośbę – do klasztoru, gdzie prowadziła szkołę nowicjacką. Musiało upłynąć 410 lat, aby krakowską Akademię ukończyły pierwsze w świecie kobiety z tytułem magistra: Filipina i Konstancja Studzińskie.
Jeśli chcieliby Państwo usłyszeć więcej niesamowitych historii z życia krakowskiej braci studenckiej, zapraszamy na wycieczkę z przewodnikiem po kwartale akademickim! Aby zapoznać się z programem, zajrzyjcie koniecznie na Collegium Maius zwiedzanie!


Collegium Maius zwiedzanie dziś i funkcjonowanie w dawnych wiekach